Jerzy Stuhr jednak próbował uciec z miejsca wypadku?! Ofiara ...

Grzegorz
Grzegorz
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});

Zacznijmy od tego, że G. ("z wyższym wykształceniem, nigdy nie był karany" - jak podaje tabloid) bardzo dobrze radzi sobie na motocyklu. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo Zobacz także: Wojenki WAGs i powrót Joli Rutowicz Firma KTM produkująca motocykle zatrudnia mnie do pokazów motocyklowych i wykonywania nimi różnych manewrów. Oglądając później to zdarzenie na kamerze, uważam, że to był cud - zeznał Sławomir G., który 17 października jechał do firmy cateringowej odebrać zamówienia, bo tak sobie dorabia. Zdaniem dziennika to był pierwszy raz, gdy Stuhr uciekał z miejsca wypadku, chociaż, jak wynikałoby z zeznań ofiary, mógł to zrobić nieświadomie, nie widząc, że potrącił mężczyznę. Dogonił lexusa przed skrzyżowaniem ulic Mickiewicza z Czarnowiejską: Po zejściu z motocykla użyłem wobec kierującego niecenzuralnego słowa "co ty jesteś pierd***, potrąciłeś mnie i uciekasz?". Kierowca lexusa - wtedy jeszcze nierozpoznany przez kierowcę motocykla - chciał zobaczyć jego obrażenia, ale Sławomir G. powiedział, że wzywa policję. Wtedy, wg jego zeznań, Stuhr miał odjechać: Kiedy powiedziałem, że pokaże mu je policja i po nią dzwonię, on zaczął kontynuować ucieczkę - czytamy. On wtedy jechał buspasem, to było przed skrzyżowaniem z Karmelicką, kiedy buspas stawał się też pasem do skrętu w prawo dla innych aut. Sławomir G. w zeznaniach przytacza jeszcze relację swojego znajomego imieniem Dariusz, który przyjechał na miejsce wypadku zabrać motocykl. Dariusz mówił mi też przez telefon, że pan Stuhr wydmuchał 0,7 promila i przyznał się wobec policjantów do spożycia jednej może dwóch butelek wina - czytamy.

Komentarze:

(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});